Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dekoracje. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Dzieło "oprawcy" (2)

Współpraca z Panią Oprawczynią układa się bardzo dobrze. Sukcesywnie zawożę jej swoje dziełka i po jakimś czasie odbieram gotowe do powieszenia (w końcu postanowiłam sobie przecież, że zacznę upiększać dom). Kwoczki są już w domu - szukam odpowiedniego dla nich miejsca :-)
Właściwie motyle też są oprawione i nawet powiesiłam je już na ścianie, ale coś mi zgrzyta w zestawieniu ramy ze ścianą: osobno jest w porządku, a razem to już jakoś nie bardzo. Zastanawiam się teraz co zrobić z oprawą, żeby mi nie zgrzytało.

Pozdrawiam serdecznie :-)

sobota, 20 grudnia 2014

Filcaczki (1)

Od razu uprzedzam: to nie ta "szokująca" wiadomość, o której wspominałam w poprzednim wpisie - to jeszcze troszkę musi poczekać. Dziś będzie o zajęciu niewymagającym dużego wysiłku ani umysłowego, ani fizycznego.

Kupiłam niedawno w Tchibo zestaw - wiem, schodzę na psy i idę na łatwiznę ;-) Zestaw zawiera materiały do wykonania 8 filcowych ozdób. Dużo myśleć przy tym nie trzeba, bo (i) materiały na każdą sztukę są popakowane osobno, (ii) dziurki do wkłuwania igły też są. Cóż... czasami człowiek musi się "odmóżdżyć" ;-)
Cztery pierwsze ozdoby są gotowe. Muszę przyznać, że szybko poszło :-)

czwartek, 18 grudnia 2014

Świąteczna zawieszka (2)

Nie lubię haftować złot muliną, ale (i) haft zdecydowanie nabrał blasku i świątecznego charakteru, (ii) nicią dołączoną do zestawu (podejrzewam, że jest to Anchor) wyszywało się dużo lepiej niż metalizowaną DMC.
Zasadniczym plusem tego zestawu jest to, że po wyszyciu wystarczy haft uprasować, zamontować wieszaczek i... jest gotowe do powieszenia :-)
A co teraz na tamborku? Będziecie zaskoczeni - sama nie mogłam w to uwierzyć! Szczegóły wkrótce :-)

wtorek, 29 lipca 2014

Spełnianie marzeń

Na ogólnie pojęte szczęście mogą składać się różne czynniki. Jednym z nich może być spełnianie swoich marzeń - choćby tych najmniejszych. Mam różne marzenia - mniejszego i większego kalibru. Jednym z tych mniejszych jest posiadanie wianka na drzwiach frontowych i na dodatek zmienianie go zgodnie z porami roku. Moje wcześniejsze lokum nie nastrajało pozytywnie do nadrzwiowych czynności dekoracyjnych, zatem dopiero po przeprowadzce mogłam zacząć spełniać swoje marzenie. Gwoli wyjaśnienia: spełniam je już trzecią porę roku, ale ten wianek w przeciwieństwie do swoich poprzedników zrobiłam osobiście - z gotowych materiałów, ale jednak zrobiłam :-)

Sztuczne gerberki splotłam ze sobą drucikiem i uformowałam z nich okrąg,
dowiązałam znalezione w zapasach wstążki w pasujących odcieniach zieleni
i powiesiłam na drzwiach :-)
Zatem letni wianek wisi, a ja patrząc na niego czuję się szczęśliwsza :-) Chyba jednak jestem optymistką, bo nawet w złych chwilach potrafię doszukać się czegoś dobrego.
Pozdrawiam serdecznie :-)

wtorek, 15 lipca 2014

Ptasia budka

Zawieszkę na ostatnie konkursowe wyzwanie 4-tych DLWC zrobiłam naprawdę szybko za sprawą pięknych papierów "Lilac Garden", które miałam szczęście wygrać w zabawie zorganizowanej przez DP Craft z okazji premiery tychże papierów. Teraz już rozumiem, co mają na myśli scraperki, gdy mówią, że papiery "same się tną" :-)
Dwuwarstwowy ptaszek powstał dzięki stemplowi - oba ptaszki zostały odbite fioletowym tuszem, ale ten wierzchni dodatkowo poddałam embossingowi na gorąco z użyciem opalizującego pudru.
Budka powstał z myślą o prezencie dla mojej Mamy - muszę tylko dorobić opakowanie :-)

Sprawozdanie z czerwcowej działalności scrapowej zakończyłam :-)
Pozdrawiam serdecznie :-)

środa, 9 lipca 2014

Zdarta płyta

Czerwiec upłynąl bardzo scrapowo. Zaczęło się od identyfikatora na 4-te DLWC. Ambitnie postanowiłam wziąć udział we wszystkich ogłoszonych konkursach scrapowych, bo choć wiedziałam, że konkurencja będzie silna, to jednak miałam nadzieję, że może w choć jednym z nich coś uda się "zdziałać". Zaraz po identyfikatorze "rozprawiłam" się z piosenką "Tyle słońca w całym mieście". Natchnęło mnie podczas przechadzki w piękny słoneczny dzień, a w domu pozostało skomponowanie pracy na winylowej płycie zakupionej dość dawno w antykwariacie za śmieszne pieniądze.
Praca wyszła mocno "moja": w stylu, który lubię i w kolorach, które świetnie będą się komponować ze ścianami w moim domu. Wystarczy doczepić wstążeczkę i znaleźć odpowiednie miejsce. To ostatnie będzie najtrudniejsze, bo miejsca na ścianach mam dzikie mnóstwo i w myśl zasady "osiołkowi w żłoby dano" nie mogę się zdecydować, gdzie "dzieło" ostatecznie zawiśnie ;-)

Ciąg dalszy nastąpi ;-) Pozdrawiam serdecznie :-)

środa, 30 kwietnia 2014

Koszyczek

"No nie! W tym roku, to już muszę uszyć jakąś serwetkę na wielkanocny koszyczek!" - zadysponowała w myślach Pani Matka pomna, że takie postanowienia towarzyszą jej już któreś z rzędu Święta. W środę znalazła odpowiednie materiały, w czwartek odkurzyła koszyczek, w piątek ograniczyła zakres prac nad serwetką do minimum, w sobotni ranek usiadła z Hanusią do maszyny.

"Jak to dobrze, że święcenie jest dopiero na 10-tą" - pomyślała Pani Matka obrębiając materiał.
"Na 11-stą na pewno zdążę" - stwierdziła przypinając koronkę do materiału.
"W razie czego, to na 15-stą też jest święcenie" - doszła do wniosku kończąc przyszywanie koronki.
Choć doświadczona krawcowa znalazłaby w dziele Pani Matki wiele błędów, to jednak błędy owe nie przeszkodziły twórczyni stwierdzić z dumą w kościele, że oczywiście jej koszyczek jest najpiękniejszy ze wszystkich ;-)

piątek, 25 kwietnia 2014

Dla siebie

Czasami człowiek musi zrobić coś tylko i wyłącznie dla siebie. Nie dla kogoś, a przy okazji skorzystać, ale tylko i wyłącznie dla siebie. Nie inaczej jest w przypadku Pani Matki, która od czasu do czasu w akcie desperacji ośmiela się wziąć jeden dzień urlopu, którego lwią część przeznacza na uszczęśliwienie... siebie. Zdarza się to raz na kilka miesięcy, a początek jest zawsze taki sam poprzedzony wnikliwą analizą stanu koloru i długości włosów: fryzjer. Ciąg dalszy tak miło rozpoczętego dnia jest zależny od potrzeb i okazji. Tym razem nogi same jakoś tak poniosły do niewielkiego sklepu-pracowni Manualnie.pl.
- Kasiuuuu... - zamiaukała Pani Matka - ja wiem, że się z Tobą nie umawiałam wcześniej, ale wiesz... ja mam dziś urlop... Nauczysz mnie czegoś?
- A na przykład takie jajko może być? - przesympatyczna właścicielka wskazała jeden z elementów dekoracji sklepu.
Pani Matce zaświeciły się oczy i z radości zaklaskała jak dziecko:
- I na dodatek będę miała dekorację na świąteczny stół!

Dwie godziny później Pani Matka wracała do pracy (!) niespiesznym krokiem uśmiechając się do słońca, a w domu na wielkanocnym stole z satysfakcją postawiła nową ozdobę:
 
Na koniec dodam, że na "samouszczęśliwianiu" Pani Matki skorzystała cała rodzina, bowiem Rodzicielka działając twórczo wyładowała nagromadzone emocje, naładowała się pozytywnie i mogła "leczyć" błogim spokojem mniejsze i większe rozterki pozostałych domowników :-)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Zawieszki "last minute"

Odpowiedziawszy na wszystkie mail-e, załatwiwszy wszystkie niecierpiące zwłoki sprawy, Pani Matka ubrała kapotkę i powiedziała do Pań, które z nią pracują:
- Drogie Panie! Zrobiłam to co niezbędne, jestem dziś na urlopie, idę kupować prezenty.
- Dla nas? - zapytała jedna z pań i wszyscy wybuchnęli szczerym i niepohamowanym śmiechem. Łącznie z Panią Matką.

Odwiedzając wytypowane sklepy ze swoją listą zakupów (Pani Matka gorąco poleca ten pomysł jako sposób na niekupowanie wszystkiego, co jest niepotrzebne... wróć!... tego, co jest tym razem tylko nieco mniej potrzebne, bo przecież ciuchów i biżuterii nigdy dość) Pani Matka wróciła myślami do wspomnianego incydentu. "A może warto...? Może spróbuję...? Może to zrobię...?" - myślała gorączkowo. Dokupiła małe co nieco potrzebne do realizacji pomysłu i ogarnąwszy (z grubsza) chatę rozpoczęła działania artystyczne (chyba).

W efekcie wyszło takie coś:
i takie coś:
i jeszcze takie:
O 3-ciej w nocy Pani Matka popatrzyła na stół: "Odbiło mi!" i z uśmiechem na twarzy, szczęśliwa jak prosię w deszcz poszła przespać ostatnie 2,5 godziny z mocnym postanowieniem, że w przyszłym roku zacznie trochę szybciej przygotowania do Świąt :-)
Zapomniałabym - grafiki od Janet :-)

Zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia Wam życzę :-)
Pozdrawiam cieplutko :-)

środa, 4 grudnia 2013

Zadanie domowe

Podczytując różne blogi zorientowałam się, że przedmikołajowy okres to czas kiermaszy szkolno-przedszkolnych. Nie inaczej jest u nas. Tyle, że wykonanie ozdób na szkolny kiermasz było obowiązkowym zadaniem domowym dla dzieci (czy aby tylko?) - niewywiązanie się z niego skutkowało otrzymaniem oceny niedostatecznej. Niby wszystko w porządku - po prostu kolejne zadanie domowe, jednakowoż nie za bardzo podoba mi się ten sposób zachęcania do zasilenia kiermaszu.

Abstrahując od tego, czy zadanie było dobrowolne, czy nie, drużynowo przystąpiliśmy do działalności artystycznej. Odrysowane od szablonu i wycięte z tektury serca obkleiliśmy papierowymi taśmami, które onegdaj kupiłam w myśl zasady "na pewno kiedyś się przyda",
ale już tylko Pani Matce wystarczyło cierpliwości na ozdobienie swojej produkcji ;-)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za wspaniałe "motylowe" komentarze :-)

piątek, 7 grudnia 2012

Turniejowa ptaszyna (4)

Miesiąc od rozpoczęcia DIM-owej zawieszki bożonarodzeniowej z wielką przyjemnością mogę  oglądać gotową produkcję :-)

Wydawało mi się, że najtrudniejszym do wykonania będzie napis "Greetings" wykonany ściegiem zwanym "coaching" (przyszywanie nitki ułożonej na hafcie/materiale), tymczasem była to jedna z najprzyjemniejszych prac.

Ponieważ posiadam tylko jedną haftowaną zawieszkę, z prawdopodobieństwem równym 1 mogę stwierdzić, że drugiej w tym roku mieć nie będę. Ciąg dalszy w następnym sezonie :-)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :-)

niedziela, 25 listopada 2012

Świąteczne medaliony

Przysłowiowym rzutem na taśmę zamieszczam wynik moich zmagań z wyzwaniem Janet "Moje świąteczne ozdoby". Należało wykonać ozdobę świąteczną (ale nie kartkę) z wykorzystaniem grafik Janet dostępnych w jej sklepie. Okrągłości skojarzyły mi się z bombkami, a jak bombki, to do powieszenia na choince, a jak na choinkę, to wyszło takie coś:
Każdy medalion składa się z trzech warstw, które nakleiłam na siebie wykorzystując dystansery,
zatem na każdy medalion poświęciłam trzy obrazki,
a krawędzie każdej z części potuszowałam, aby wyraźniej odznaczały się na swoim tle.
Choć pomysłów miałam na więcej medalionów, to niestety dałam radę zrobić tylko trzy - choroba Hani skutecznie uniemożliwiła zrobienie czegokolwiek.

Cóż... Pozostaje mi tylko zaprosić Was do głosowania na blogu Janet :-)
Pozdrawiam wszystkich cieplutko :-)

wtorek, 10 kwietnia 2012

Sznurkowe jajka

Nie da się ukryć, że tegoroczna Wielkanoc nie obfitowała w ozdoby własnoręcznie zrobione. Nie znaczy to jednak, że nic nie zrobiłam w tym kierunku :-)

Zapatrzyłam się troszkę na jajka w Tomaszowej Chacie i korzystając z kursu znalezionego u CraftLadies, a opracowanego przez Koło Gospodyń Miejskich, postanowiłam ujawnić zapasy styropianowych jaj. Kupiłam sznurek i używając ozdób posiadanych w domu, gdzieś między kąpielami Hanki, rodzinnymi kolacjami, a wspólnym oglądaniem wieczorynek zmajstrowałam siedem jaj.

Jaja różnią się od siebie detalami: a to koronkę zmieniłam,
a to kolor kwiatka i towarzyszącej mu wstążki,
dołożyłam coś do kwiatka,
albo po prostu zmieniłam rozmiar jajka.
Gwoli formalności dodam, że zdecydowana większość ozdób zmieniła właściciela, ale to już widać taka moja tradycja ;-)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za pozostawione miłe słowa :-)

środa, 28 grudnia 2011

Małe marzenie

Miałam małe marzenie. Malutkie. Maciupeńkie. Żeby na drzwiach wejściowych do mojego mieszkania wisiał wianek. Z realizacją marzenia wstrzymywałam się, ponieważ klatka schodowa nie jest zamykana, zatem prawdopodobieństwo zniknięcia wianka jest duże. Gdy trafiłam na blog Little Birdie Secrets i kurs na gwiazdkowy wianek stwierdziłam, że nadszedł czas na spełnienie tego marzenia. Praca nie jest czaso- i kosztochłonna, więc nawet jak ją ktoś rąbnie, to nie będzie mi jej tak bardzo żal.
Wianek nie jest duży, jego średnica wynosi ok. 23 cm. Pracować miałam z Hanusią, zatem wycięłam kolorowych gwiazdek dwa razy więcej niż potrzebowałam. Haneczka ograniczyła się do tuszowania (co czyniła z wielkim zapałem) i zaginania gwiazdek, więc żadna z nich nie trafiła do kosza. Wykorzystałam je do dekoracji "gałęzianego" bukietu - gałęzie stoją na stałe, zmieniam tylko ich wystrój :-)

piątek, 4 listopada 2011

Warsztatowy świecznik

Myślę, że pora troszkę "wyspowiadać się" z warsztatowych poczynań :-) Zacznę od tego, co zostało skończone najszybciej.

Skłamałabym, gdybym stwierdziła, że po warsztatach słoikowy świecznik wyglądał tak:
Ździebełko zdążyłam popracować nad nim w domku, zanim zrobiłam powyższe zdjęcie. Co prawda włożona praca sprowadziła się do ściągnięcia papieru samoprzylepnego naklejonego przed malowaniem, ale znacząco wpłynęło to na wygląd świecznika. Potem jeszcze troszkę posiedziałam (choć bardziej odpowiednim byłoby stwierdzenie, że postałam), przychlastałam do słoika jeszcze trochę różnych śmieci i stwierdziłam, że wystarczy.
Nawet udało nam się wsadzić do niego zapaloną świeczkę typu tea-light :-) No a na końcu w ciemnościach zbiorowo zapatrzyliśmy się na świecznik. Ładnie wyglądał :-)
Edit: Zapomniałam dodać, że świecznik powstawał na warsztatach "Świąteczny altered-art" prowadzonych przez Katrinę :-)

czwartek, 30 grudnia 2010

Złej baletnicy...

Mam dwie teorie na temat, dlaczego poniższe dwie (wbrew pozorom) bombki nie wyszły dobrze:
1 - moje umiejętności w dziedzinie decoupage'u są jeszcze zbyt małe i dekorowanie bombek było niczym atak plastikową łopatką na zaspy piętrzące się pod domem,
2 - styropianowe bombki nie są dobrym materiałem do decoupage'owania.
To pierwsze na pewno, ale możliwe też, że obie przyczyny wchodzą w grę (pocieszam się - nie da się ukryć).
Dobra! Nie będę się wymądrzać. Oto moje porażki. Pierwsza:i druga:
przy czym mam wrażenie, że ta druga porażka jest większa nie tylko z powodu rozmiarów (wbrew temu, co pokazują zdjęcia). Ale nie zniechęcam się. Tym bardziej, że bombki znalazły swoją amatorkę - teściowa była zachwycona. Nie zna się, kobitka.
--------------------------------------------------
Dendrobium, Izoldka17, Splocik, Ania: Dziękuję bardzo :-)
Biżuteria z filcu: Dziękuję :-) O dziwo, wcale to nie jest takie trudne. Rozłożone w czasie (bo wszystkie te warstwy muszą wysychać) - to prawda - ale nie trudne.
Elżusia: Dziękuję :-) Długo odwlekałam decoupage'owe próby ze względu na zapach i działanie ewentualnych oparów (pół biedy na mnie, ale na dzieci). Tymczasem okazało się, że ani klej, ani lakier nie wydzielają żadnych drażniących woni. Były to produkty specjalnie do decoupage'u - dostałam od Mikołaja :-)
--------------------------------------------------
To już ostatni wpis w tym roku, dlatego pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia noworoczne - oby nadchodzący rok, nie był gorszy od mijającego. Do zobaczenia - przeczytania w Nowym Roku :-)

wtorek, 28 grudnia 2010

Rada dla wybredniucha

Co powinien zrobić wybredniuch, któremu nic nie pasuje, który grymasi, że ten detal mu nie pasuje, że kolor nie taki, że spękań za dużo, że wzorek nie tak rozmieszczony...? Można tak wymieniać w nieskończoność. Odpowiedź jest prosta: niech ten wybredniuch zrobi sam tak, jak mu odpowiada. Żeby nie było wątpliwości: to ja jestem tym wybredniuchem i żeby spełnić (nie oszukujmy się - w przyszłości) swoje własne wymagania postanowiłam nauczyć się sztuki decoupage'u.

Nie chcąc rzucać się na głęboką wodę na początek zrezygnowałam ze spękań, a na warsztat wzięłam malutkie pudełeczko i malutkie motywy.
Z efektu jestem dość zadowolona, choć popełniłam kilka błędów. Jest więc szansa, że następnym razem uniknę ich. Pudełeczko zostało częścią prezentu gwiazdkowego.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Stroiki

Wprawdzie jest już po Świętach, ale kilka najbliższych wpisów będzie jeszcze poświęconych tematyce bożonarodzeniowej.

Po raz pierwszy udało mi się namówić Pana Męża na zakup żywej choinki. Podchody robiłam od pięciu lat, tym większe było moje zdumienie, że Pan Mąż wcale nie opierał się w tym roku. Przed wstawieniem choinki do stojaka trzeba było urżnąć kilka dolnych gałęzi, stałam się więc posiadaczką świetnego materiału na świąteczne stroiki. Styropianowe kółka jako baza, ciemny materiał do zakrycia styropianowej bieli, kilka gałązek, kilka bombek, wstążeczka i z pomocą pistoletu do klejenia na gorąco zmajstrowałam swoje pierwsze nieduże stroiki. Doskonałością wprawdzie nie grzeszą, ale obdarowanym spodobały się. No i co ważne: powstały w tempie błyskawicznym.
W przyszłym roku będą ładniejsze :-)
--------------------------------------------------
Serdecznie dziękuję za wspaniałe życzenia świąteczne :-) Zawsze jest mi niezwykle miło czytać tak wspaniałe komentarze. Pozdrawiam cieplutko.