Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Decoupage. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2011

Spakowana bombka

To, że długo nie pokazywałam nic konkretnego, nie znaczy, że nic się nie działo mniej lub bardziej twórczego. Oczywiście powstało kilka nowych bombek, które w trymiga rozeszły się w formie prezentów. Zdążyłam zrobić zdjęcie jednej z nich tuż przed wyfrunięciem w świat. Medalion z dzieweczkąi z włoskim napisem świątecznym
powędrował do przemiłej Grażynki, którą miałam szczęście poznać przy okazji szkolenia w Zakopanem (Tak, tak! Pani Matka urwała się z domu!). Choć prezent był drobny, to nie wypadało go wręczyć gołego. Zatem na cito powstało pudełeczko w brązach i oliwkach z embossowanymi na gorąco złotymi śnieżynkami.
Do pokazania mam jeszcze dwie bombki, ale muszę dotrzeć do ich nowych domów celem zrobienia im zdjęć.
--------------------------------------------------
Ogromnie dziękuję za wszystkie przesympatyczne komentarze, także za te z pięknymi życzeniami :-)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Bombki (3)

Medaliony dla odmiany. Dwa zimowe to moi faworyci (identyczne przody i tyły),choć i cherubinowy nie jest pozbawiony uroku.
Pięknie dziękuję za przemiłe komentarze :-)

piątek, 2 grudnia 2011

Bombki (2)

Gruszek w popiele nie zasypiam i powoli wykańczam kolejne bombki. Następne dwie są więc gotowe, a różnią się tylko ilością i wielkością aniołków.
Bardzo dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze :-)

poniedziałek, 21 listopada 2011

Bombki (1)

Czekając na wenę, która szlaja się gdzieś bocznymi ścieżkami, zamiast przyjść i pomóc mi klecić dwie ostatnie kartki, zabrałam się za zużywanie tony bombek akrylowych i trzech ton ryżowego papieru do decoupage'u. Bombki są na różnych etapach zaawansowania, ale dwie mam już gotowe:
Elfiasta bombka z każdej strony jest trochę inna
w misiowej zaś poszłam na łatwiznę i obie strony są takie same.Patrząc na tytuł łatwo domyśleć się, że nie są to ostatnie bombki :-)

niedziela, 6 listopada 2011

Warsztatowa bombka

Skończyłam drugą warsztatową pracę - decoupage'ową bombkę. Tutaj niewiele było do dokończenia, wystarczyło bowiem na bawełnianą koronkę przykleić satynową wstążeczkę (wizję taką miałam) i zawiązać z owej wstążeczki kokardkę na szczycie bombki. Gnana wizją popędziłam więc do pasmanterii i nie mogąc na miejscu zdecydować się na kolor tasiemki kupiłam trzy kolory. W domu wizja skręciła z czarnej tasiemki w stronę szarej i tym samym pozwoliła dokończyć rzeczoną bombkę. Nie przedłużając - moja pierwsza porządna bombka w technice decoupage:Gwoli ścisłości: idealna to ona nie jest. Pierwsza panienka nie przylega dokładnie do akrylowej powierzchni (zostało kilka pęcherzyków powietrza), bowiem na pierwszych warsztatach mix-mediowych okazało się, że skóra bardzo dobrze przyjmuje owe media, zaś na ostatnich, że klej decoupage'owy bardzo ładnie te media z rąk usuwa, skutkiem czego panienka ma lekko zafarbowaną spódnicę. Druga tancereczka lekko zdecentrowała się, bowiem nauczona doświadczeniem zdobytym przy pierwszej, nie próbowałam tej drugiej przesuwać pomarańczowymi paluchami.

Pomimo błędów bombka i tak podoba mi się nadzwyczaj. Myślę jednak, że następne powinny być bardziej udane. Tak, tak - będą następne :-) Już poczyniłam odpowiednie zakupy i będziemy z dzieciakami maziać :-) Uroku temu zajęciu z pewnością dodaje fakt, że bombkę dekoruje się od wewnątrz, a potem składa dwie połówki, dzięki czemu nie trzeba jej lakierować siedemdziesiąt osiem razy, a końcowy efekt można podziwiać bardzo szybko.

Bombka powstała na zajęciach "Świąteczna bombka w technice decoupage" prowadzonych przez Kasię Izydorczyk.

czwartek, 30 grudnia 2010

Złej baletnicy...

Mam dwie teorie na temat, dlaczego poniższe dwie (wbrew pozorom) bombki nie wyszły dobrze:
1 - moje umiejętności w dziedzinie decoupage'u są jeszcze zbyt małe i dekorowanie bombek było niczym atak plastikową łopatką na zaspy piętrzące się pod domem,
2 - styropianowe bombki nie są dobrym materiałem do decoupage'owania.
To pierwsze na pewno, ale możliwe też, że obie przyczyny wchodzą w grę (pocieszam się - nie da się ukryć).
Dobra! Nie będę się wymądrzać. Oto moje porażki. Pierwsza:i druga:
przy czym mam wrażenie, że ta druga porażka jest większa nie tylko z powodu rozmiarów (wbrew temu, co pokazują zdjęcia). Ale nie zniechęcam się. Tym bardziej, że bombki znalazły swoją amatorkę - teściowa była zachwycona. Nie zna się, kobitka.
--------------------------------------------------
Dendrobium, Izoldka17, Splocik, Ania: Dziękuję bardzo :-)
Biżuteria z filcu: Dziękuję :-) O dziwo, wcale to nie jest takie trudne. Rozłożone w czasie (bo wszystkie te warstwy muszą wysychać) - to prawda - ale nie trudne.
Elżusia: Dziękuję :-) Długo odwlekałam decoupage'owe próby ze względu na zapach i działanie ewentualnych oparów (pół biedy na mnie, ale na dzieci). Tymczasem okazało się, że ani klej, ani lakier nie wydzielają żadnych drażniących woni. Były to produkty specjalnie do decoupage'u - dostałam od Mikołaja :-)
--------------------------------------------------
To już ostatni wpis w tym roku, dlatego pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia noworoczne - oby nadchodzący rok, nie był gorszy od mijającego. Do zobaczenia - przeczytania w Nowym Roku :-)

wtorek, 28 grudnia 2010

Rada dla wybredniucha

Co powinien zrobić wybredniuch, któremu nic nie pasuje, który grymasi, że ten detal mu nie pasuje, że kolor nie taki, że spękań za dużo, że wzorek nie tak rozmieszczony...? Można tak wymieniać w nieskończoność. Odpowiedź jest prosta: niech ten wybredniuch zrobi sam tak, jak mu odpowiada. Żeby nie było wątpliwości: to ja jestem tym wybredniuchem i żeby spełnić (nie oszukujmy się - w przyszłości) swoje własne wymagania postanowiłam nauczyć się sztuki decoupage'u.

Nie chcąc rzucać się na głęboką wodę na początek zrezygnowałam ze spękań, a na warsztat wzięłam malutkie pudełeczko i malutkie motywy.
Z efektu jestem dość zadowolona, choć popełniłam kilka błędów. Jest więc szansa, że następnym razem uniknę ich. Pudełeczko zostało częścią prezentu gwiazdkowego.