Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne hafty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne hafty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 kwietnia 2010

Gdy kota nie ma... (4)

Wiem, wiem - podczas tego uroczego weekend'u miałam ćwiczyć wyszywanie bulionowych róż. Próbowałam. Po wyszyciu dwóch płatków na płótnie stwierdziłam, że po pierwsze: załapałam o co chodzi, po drugie: chyba musiałabym mieć stalowe palce, aby wyszywać bulionem na płótnie. Margott miała rację - trzeba zacząć na flauszu.

Póki jednak nie mam tego flauszu na podorędziu postanowiłam spróbować swoich sił w innych ściegach. Odpaliłam laptopa, weszłam do Wideo-Biblioteki Ściegów, ściągnęłam wzorek i gapiąc się na instrukcje ściegów wyszyłam Tańczące stokrotki:
Wykorzystałam tutaj cztery ściegi (cudne mają nazwy):
  • łodygowy (stem stitch), po naszemu chyba sznureczek - trawa i łodygi,
  • leniwe stokrotki (lazy daisy), czyli ścieg margerytkowy - płatki kwiatków,
  • francuskie supełki (French knot) - środki kwiatków,
  • rybie ości (fishbone stitch) - listki.
Rzecz jasna produkt jest mocno niedoskonały, ale i tak podoba mi się. Te małe próbniki ściegów (bo będzie ich więcej) wykorzystam do uszycia woreczków prezentowo-zapachowych.

I to jest ostatni odcinek serialu "Gdy kota nie ma...", czyli co Pani Matka robi w domu, gdy Pan Mąż wyjeżdża w delegację ;-)

niedziela, 18 kwietnia 2010

Wina nie piłam, ale byłam

Co roku wybierałam się na wystawę DMC i co roku nie mogłam na nią dotrzeć. Albo byłam w ciąży (i nie mogłam uprawiać żadnych eskapad), albo dopiero urodziłam, albo dziecko było chore, albo ja niedomagałam, w każdym razie zawsze "coś" wypadało. W tym roku na szczęście nic nie stanęło mi na przeszkodzie (nawet urlop w pracy wzięłam) i niemalże ze śpiewem na ustach dobrnęłam do Hali Orbita - we Wrocławiu oczywiście i oczywiście grubo przed czasem. To chyba szczęście mnie tak niosło ;-) Prawdopodobnie w przeciwieństwie do wielu osób ja nie byłam rozczarowana. Primo - pierwszy raz byłam na takiej wystawie, secundo - wiedziałam, czego mogę się spodziewać, bo zdążyłam przeczytać relacje dziewczyn, które odwiedziły wystawę w Warszawie i Krakowie. Żałowałam tylko, że spotkałam tylko jedną forumowo-blogową koleżankę - Elfiku, fajnie się gadało :-D A może spotkałam Was więcej, tylko nie rozpoznałam? Następnym razem będę trzymać różę w zębach ;-)

Na wielu blogach można obejrzeć zdjęcia z wystawy, zatem ja pokażę Wam tylko to, co szczególnie zwróciło moją uwagę. Niby odkryciem wielkim to nie jest, nie mniej jednak kilka prac przypomniało mi, jak ciekawy efekt można osiągnąć stosując różne wielkości krzyżyków. Na przykład ten obrazek:
Owszem, ładny, choć może niekoniecznie są to moje klimaty, jednak zastosowanie dwa razy mniejszych krzyżyków dodało mu pewnego rodzaju "smaczku".
Samplery również niekoniecznie są moją miłością.
Tu jednak zwróciłam uwagę, jak różne efekty można osiągnąć stosując na tym samym materiale rożne wielkości krzyżyków, tudzież dodając koraliki.
Przy tym obrazku długo stałam. Zastanawiałam się głównie nad tym, czy więcej tutaj "malunków", czy jednak haftu. Aczkolwiek efekt bardzo przyjemny.
Gdy obejrzałam zdjęcia zrobione przez jedną z forumowych koleżanek w Krakowie, moim celem stało się "zdobycie" tych dwóch motyli:
Na wystawie okazało się, że w sprzedaży są zarówno modele, które nie zostały wyhaftowane, jak również wystawiono hafty, które nie są częścią oferty firmy DMC. Przykładem są właśnie te dwa motyle - jedna z haftujących pań użyczyła na wystawę swoje prace, a wzory pochodzą prawdopodobnie z "Kramu z robótkami". Nie pozostało mi nic innego, jak szukanie tych wzorów w egzemplarzach archiwalnych "Kramu...".

Oprócz haftów krzyżykowych, wśród których zdecydowanie dominowały hafty dla maluszków, sporo miejsca poświęcono dzianinie oraz haftowi płaskiemu. Sweterki, nie powiem, ładne, ale druty to nie moja bajka, natomiast haft płaski zaczyna mnie coraz bardziej kusić. Może zaprezentowane wzory niekoniecznie "pasowały" mi, ale ten sampler zadziwił mnie kunsztem i starannością wykonania (czego brakowało niektórym haftom).
Zresztą sami oceńcie. Dodam, że jak zwykle na żywo prezentował się dużo lepiej, niż na zdjęciu.
Z wystawy wyszłam szczęśliwa niczym prosię w deszcz :-) Również za sprawą zakupów, które tam poczyniłam. Ot, sprawiłam sobie taką nagrodę. Może nieco awansem, ale w pełni na nią zasłużyłam. O tym jednak napiszę innym razem, bo późno jest już nieco :-)

poniedziałek, 18 maja 2009

Na wiosnę kwiatki rosną... (3)

Bardzo przyjemny jest ten ogródek, ale ciężko mi idzie, oj... ciężko. Głównie za sprawą braku czasu. Jednego dnia udało mi się wyszyć ćwierć części, a potem dwutygodniowy przestój. Mimo kłód rzucanych pod nogi (czy też raczej na ręce) majowa część ogródka została ukończona.Nadal brak koralikowego substytutu, no i jeden z odcieni żółtego kończy się, a pasmanteria jak nie chciała, tak nie chce stanąć mi na drodze ;-)
--------------------------------------------------
Dziękuję bardzo za słowa uznania, miło mi (i to bardzo!), że moje pierwsze próby komputerowego scrap'owania spodobały się Wam (eda-1, madziorek - spłoniłam się jako ta dziewica nadobna przy pierwszym pocałunku ;-)
Iza_P, Mmorelia61-Kasia: Z niecierpliwością czekam na moment, kiedy będę mogła zasiąść do scrap'owania w realu :-)
Maja: Scrapy robiłam w Photoshop'ie. Przy okazji robienia następnych postaram się napisać jak zacząć.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Na wiosnę kwiatki rosną... (2)

Z doskoku cośtam podłubałam, a że część druga jest mniej obszerna niż pierwsza, to dość szybko została zakończona. Ogródek na razie wygląda tak:

Poza tym stwierdziłam, że jednak należałoby ciepnąć coś koralikopodobnego. Mam już nawet pomysł, ale nie mam odpowiedniej nitki, a na razie do pasmanetrii jakoś mi nie po drodze.

--------------------------------------------------

Dziękuję bardzo za uznanie dla mojej wersji kolorystycznej ogródka :-) Muszę przyznać, że zadowolona jestem z osiągniętego efektu. Nie mniej jednak czasami kłuje mnie trochę myśl, że łatwiej byłoby zastosować jedną cieniowaną mulinę, niż zmieniać te kolorki co trochę. e-gunia: miałaś dobry pomysł :-)

sabinka.t1, Iza_P, Ulkaaz: ja też do tej pory tylko krzyżykowa byłam :-) To jest moja pierwsza praca zawierająca inne ściegi niż krzyżyki. Wyszywa się bardzo miło, instrukcje są bardzo przejrzyste - to nic trudnego. Naprawdę zachęcam do wyszywania :-)

ka-milla: to, na czym haftuję, nie jest płótnem. Jest to bawełna (aczkolwiek przyznaję: płótnopodobna), a nazywa się Linda. Kupiłam ją w pasmanterii wysyłkowej Hobby Studio (namiary obok w linkach) i tam też z reguły zaopatruję się w tkaniny - mają bardzo szeroki asortyment. Płótno też tam jest. Nawiasem mówiąc wyszywanie na takiej tkaninie to żadna filozofia. Może tylko rozpoczęcie robótki jest nieco bardziej kłopotliwe niż na aidzie.

piątek, 27 marca 2009

Na wiosnę kwiatki rosną...

ale nie będzie to sukienka dla kochasia, który odszedł w siną dal ;-) Rozpoczęłam wyszywanie "ogrodu", do którego przymierzałam się ze dwa miesiące bez mała. Inspirację zawdzięczam e.guni - dziękuję :-) Dzięki niej trafiłam na stronę Papillon Creations, gdzie niezwłocznie zapisałam się do newsletterowego kącika. W ten sposób uzyskałam dostęp do wzoru, który podzielony jest na 12 części, z czego wynika, że wyszywanie zakończę za około rok. Może szybciej...? A może nie...? Zobaczymy. Pierwsza część jest gotowa, a swoje kolory zawdzięcza mojej potrzebie słońca, wiosny i ogólnie rzecz biorąc pragnieniu oglądania świata w radośniejszych barwach:
Ambitnie poleciałam, bo wybrałam wersję ze ściegami specjalnymi (doskonała okazja do poćwiczenia), bo jest też wersja wyłącznie krzyżykowa. Według zaleceń schematu należałoby jeszcze podoszywać koraliki. Umyśliłam sobie jednak, że ze szmatki powstanie bieżniczek, który od czasu do czasu należałoby wyprać, wyprasować i ogólnie rzecz biorąc użyć czasami, a koraliki raczej nie będą ułatwiać przynajmniej dwóch z wymienionych czynności. Teoretycznie można te koraliki zastąpić muliną, ale metalizowanej nie chcę, bo czasem pewnie trzeba będzie do prania użyć nieco cieplejszej wody niż ta, którą mógłby jeszcze znieść "metal". A właściwie nie wiem, czy cokolwiek będę robić, aby zastąpić koraliki - tak też mi się podoba. No i tak naprawdę nie wiem, czy koniec końców rzeczywiście powstanie z tego bieżniczek.

Ogólnie rzecz biorąc ogródek wyszywa się bardzo miło i na "żywca" wszystkie te ściegi pięknie wyglądają i równie pięknie komponują się ze sobą. Dlatego poważnie zastanawiam się, czy aby nie dołączyć do kolejnego projektu Papillon Creation. W założeniu ma być on większy niż ten i ma trwać dwa lata (co miesiąc publikowana będzie kolejna część schematu), więc uważam, że mam dużo czasu do namysłu.
--------------------------------------------------
P.S. 1. Z tej całej pisaniny można bez trudu odgadnąć mój obecny stan ducha: co ma być, to będzie, a jak już będzie, to się z tym zmierzę.

P.S. 2. Dziwna to rzecz ogromnie, ale coś znudziły mi się krzyżyki. Również dlatego ogródek stanowi miłą odskocznię. Co prawda nie tak do końca, bo jednak trochę krzyżyków się tam plącze, ale niezbyt dużo.