Kontynuuję pokazywanie Wrocławia ze szczególnym uwzględnieniem stojących tu i ówdzie krasnoludków. Zwłaszcza w Rynku i jego okolicach jest ich dużo. Aby je znaleźć potrzebne jest trochę spostrzegawczości i odrobina wścibstwa, aby zaglądać tam, gdzie pierwotnie nie przyszłoby nam do głowy wściubiać nos.
Przykład? Bardzo proszę. Aby znaleźć Tynkusia (Sukiennice 6) trzeba przejść między ogródkami piwnymi od strony fontanny i wejść w jedną z ulic-korytarzy wiodących na drugą stronę Rynku. Tynkuś jest podobno dość "świeżym" krasnalem. Tu w towarzystwie dużo większego "krasnala":

Tego krasnala mija wielu głodnych ludzi. Może dlatego, że myślą intensywnie o pizzy, którą za chwilę zamówią, nie zauważają tego jegomościa o wielkim, lśniącym od głaskania brzuchu?

Wciąż przybywa nowych krasnali. Niestety wśród amatorów małego ludku są i tacy, którzy nie ograniczają się do ich oglądania. Po krasnalu-szermierzu, który stał obok budynku Uniwersytetu Wrocławskiego zostały tylko podeszwy. Zapewne podzielił on los swojego poprzednika. Zaginiony krasnal postawą przypominał posąg Szermierza, tyle że zamiast szpady trzymał parasol. Jeśli już wspomniałam o Szermierzu, to może go pokażę?

W tym wszystkim pewnym jest tylko to, że fontannę zaprojektował Hugo Lederer, profesor berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych, a na placu stanęła 26 listopada 1904 roku. Z czasem pomnik stał się symbolem Uniwersytetu i łatwo rozpoznawalnym miejscem spotkań studentów. Sam Szermierz został ulubieńcem żaków: w zimie troskliwi studenci zakładają mu czapkę i szalik, a w czasach przedwojennych był zwyczaj mycia posągu. Łatwo zgadnąć, że o higienę Szermierza dbały głównie studentki ;-)
Rewelacyjne są te Twoje krasnalowe relacje! :) Gdy tylko będę mogła, to w sierpniu odwiedzę Wrocław właśnie pod tym kątem :P
OdpowiedzUsuńhttp://anek73.blox.pl
Miło się zwiedza Z Tobą Wrocław. Znam trochę to miasto, ale w Twoich opowieściach jest o niebo ciekawsze :))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Krasnale we wrocławiu są naprawdę boskie. A tego koło pizzy hu wcześniej nie widziałam a byłam tam hihi.
OdpowiedzUsuńA vis a vis Naguska jest lokal Pronto Pizza, z najlepszą, najpyszniejszą lasagne ze szpinakiem i w sosie serowym.... z świeżutkimi bułeczkami i masełkiem czosnkowym .... mniam.... jak znowu nawiedzę Breslau to na 100% się pożywię. Ślina cieknie, aż Obżartuchowi rośnie brzuszek świecący...
OdpowiedzUsuńSuper opowiesci wroclawskie :) Masz swietny styl pisania,ciekawy i pobudzajacy do usmiechu :) Czekam na nastepne wpisy :)
OdpowiedzUsuńP.S. Swietne ATC :) Pozdrawiam Dana