Obserwatorzy

sobota, 6 września 2014

Torebkowiec nader przydatny

- Ty nosisz to cały czas w torebce?! - zdumiał się Pan Mąż, patrząc jak Pani Matka wyciąga małą robótkę.
- Nooo... tak. Noszę. Nigdy nie wiadomo, kiedy będzie wolna chwila. - odparła Pani Matka zdumiona Mężowskim zdumieniem.
- Ale może jak dzieciaki biegają po placu zabaw, a my mamy wolną chwilę, to porozmawiamy?
- Kochanie, fakt, że wyszywam nie upośledza mi percepcji i nie odbiera mi umiejętności prowadzenia logicznej konwersacji, jak najbardziej możemy rozmawiać. A poza tym nigdy nie wiadomo, kiedy robótka się przyda.
- Mamooo! Mamoooo! - dramatyczny okrzyk Hani przerwał rozmowę - But mi się zepsuł!
Klapiąc sandałkiem ze smętnie dyndającym paseczkiem przyczłapała do Pani Matki. Usteczka niepokojąco wygięły się w podkówkę, bowiem oderwane zapięcie bucika skutecznie uniemożliwiało małpie wspinaczki.
Pani Matka spojrzała znacząco na Pana Męża i wydobywszy nitkę w pasującym do sandałka kolorze (!) przyszyła oderwany paseczek do sandałka. Pan Mąż więcej nie protestował, gdy w rękach Pani Matki podczas urlopu widział robótkę, tym samym umożliwiając dokończenie małego obrazka.
A ponieważ po powrocie z urlopu Pani Matka była zmuszona nadal przemieszczać się z pomocą komunikacji miejskiej, to z nici pochodzących z tego samego zestawu powstał bliźniaczy hafcik.
Choć nici z pewnością wystarczyłoby na trzeci obrazeczek wyszyty pojedynczą nitką na aidzie 18 lub 20ct, to - wybaczcie - Pani Matka nieco znużyła się tymi "rowerowymi szaleństwami". Inna rzecz, że wpadł jej w oko inny - nader sympatyczny - kandydat na torebkowca :-)

23 komentarze:

  1. I gdyby nie ten mały "wypadek" nigdy Pan Mąż by nie pomyślał, że twoje robótki mogą okazać się tak przydatne :D. A hafciki super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och... wg Pana Męża robótki są kompletną stratą czasu. Tylko czasami, jako potrzeba mu jakiegoś prezentu, to pyta: "nie masz tam czegoś gotowego w tym swoim kuferku?"

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Również pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Sliczny rower, choc z tych do jezdzenia po plaskim, bo inaczej to nogi bola:P Ale ze tez chce Ci sie wyszywac 2x to samo:) Ja tez ostatnio zabralam maly zestaw do plecaka i w banku zywnosci haftowalam i gadalam z kolezanka:) Jeden Rosjanin nie umial oderwac ode mnie wzroku:P
    Milego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... zazwyczaj ludzie patrzą się dziwnie na takie robótkujące zjawisko ;-) Drugi rower jakoś tak z rozpędu mi wyszedł ;-)

      Usuń
  4. Samo życie, skąd my to znamy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rowerek!
    A noszenie robótek w torebce jest przecież normalne! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! I czym prędzej muszę nadrobić ten brak! :-D

      Usuń
  6. Hehehe, dobre.. Ja noszę zawsze jakiegoś cusia kostkowego do zrobienia, nie umiem wyszywać w rękach, więc tkaniny odpadają, a plastikowa kanwa jest w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie małe kawałki to mogę w łapach trzymać, dlatego małe hafty lądują w torebce.

      Usuń
  7. hi, hi, hi i jeszcze raz. Rowerek słodycz sama!
    Wciąż się zastanawiam i z tego zastanowienia wyjść nie mogę, jak Ty igiełką sobie swobodnie w zatłoczonej komunikacji miejskie radzisz. Gdyż raz - igiełką zamach jakiś się posiada zwykle; dwa komunikacja w moich oczach zawsze zatłoczona jest nad miarę. Czasem to nawet częsie i rzuca... To jak to tak?!
    Podziwiam i cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wsiadałam na dość wczesnym przystanku i o dość wczesnej porze, więc miejsce siedzące zawsze było. Trzęsie też, dlatego wybierałam hafty na aidzie 14ct - zawsze jakoś udawało się wcelować ;-)

      Usuń
  8. Podziwiam, bo ja robótkę to raczej tylko do pociągu biorę gdy w delegacje jadę, do lekarza ewentualnie... czasy gdy brałam na spacer minęły... dziecię już za duże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej ze spacerów z dziećmi wspominam czas na robótki ;-) A tak na serio - te rowerki powstawały głównie w komunikacji miejskiej podczas dojazdów do i z pracy. W domu to ciągnę trochę większe, a przynajmniej staram się, bo nie zawsze jest taka możliwość.

      Usuń
  9. Ach Ci nasi mężowie;) Hafciki cudne! Jak zawsze już sam wybór schematu przez Ciebie jest strzałem w dziesiątkę, więc i efekt końcowy jet super. Podziwiam to Twoje haftowanie w autobusie, ja zupełnie nie potrafię:(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń