Obserwatorzy

wtorek, 15 lipca 2014

Ptasia budka

Zawieszkę na ostatnie konkursowe wyzwanie 4-tych DLWC zrobiłam naprawdę szybko za sprawą pięknych papierów "Lilac Garden", które miałam szczęście wygrać w zabawie zorganizowanej przez DP Craft z okazji premiery tychże papierów. Teraz już rozumiem, co mają na myśli scraperki, gdy mówią, że papiery "same się tną" :-)
Dwuwarstwowy ptaszek powstał dzięki stemplowi - oba ptaszki zostały odbite fioletowym tuszem, ale ten wierzchni dodatkowo poddałam embossingowi na gorąco z użyciem opalizującego pudru.
Budka powstał z myślą o prezencie dla mojej Mamy - muszę tylko dorobić opakowanie :-)

Sprawozdanie z czerwcowej działalności scrapowej zakończyłam :-)
Pozdrawiam serdecznie :-)

piątek, 11 lipca 2014

Letni mini-album

Cześć druga zmagań z konkursowymi wyzwaniami 4-tych DLWC.

Po płycie postanowiłam zmierzyć się z letnim mini-albumem. Sfomułowanie "zmierzyć się" jest jak najbardziej na miejscu, bowiem jest to pierwszy album, jaki w ogóle zrobiłam. Bazę stanowiła źle sklejona timholtzowa książeczka - bodajże w listopadzie 2011 roku Madziarra nauczyła mnie ją robić, przy czym pierwszą wersję źle skleiłam. W sumie nie wiem, dlaczego jej od razu nie wyrzuciłam, ale - jak się okazało - jej czas także nadszedł.

Pomysł na album przyszedł, gdy w moje ręce wpadł bloczek papierów "Herbatka dla dwojga". Do tego dołożyłam zdjęcia w wersji mini, stempelki, wstążeczki i trochę maziajów brązowym cienkopisem. W kieszonki powstałe po sklejeniu książeczki wsunęłam tagi.
Tu małe wyjaśnienie: jestem przeciwniczką publikowania w Internecie zdjęć dzieci i tego nie robię, dlatego twarze moich dzieci nie są widoczne. Zdaję sobie sprawę, że nie do końca komfortowo będzie się Wam oglądać zdjęcia albumu (czasem zapiski wynikają z miny na zdjęciu, której właśnie nie widać), ale mam nadzieję, że serduszka trochę Wam osłodzą ten dyskomfort. W każdym razie zapraszam do oglądania :-)






Tutaj bazą jest również jeden z papierów "Herbatki dla dwojga", ale kwiaty i motyle powycinałam z grafik od Janet.

Albumik trafi z pewnością do jednej z Babć - jak już się napatrzę ;-)

Pozdrawiam cieplutko :-)

środa, 9 lipca 2014

Zdarta płyta

Czerwiec upłynąl bardzo scrapowo. Zaczęło się od identyfikatora na 4-te DLWC. Ambitnie postanowiłam wziąć udział we wszystkich ogłoszonych konkursach scrapowych, bo choć wiedziałam, że konkurencja będzie silna, to jednak miałam nadzieję, że może w choć jednym z nich coś uda się "zdziałać". Zaraz po identyfikatorze "rozprawiłam" się z piosenką "Tyle słońca w całym mieście". Natchnęło mnie podczas przechadzki w piękny słoneczny dzień, a w domu pozostało skomponowanie pracy na winylowej płycie zakupionej dość dawno w antykwariacie za śmieszne pieniądze.
Praca wyszła mocno "moja": w stylu, który lubię i w kolorach, które świetnie będą się komponować ze ścianami w moim domu. Wystarczy doczepić wstążeczkę i znaleźć odpowiednie miejsce. To ostatnie będzie najtrudniejsze, bo miejsca na ścianach mam dzikie mnóstwo i w myśl zasady "osiołkowi w żłoby dano" nie mogę się zdecydować, gdzie "dzieło" ostatecznie zawiśnie ;-)

Ciąg dalszy nastąpi ;-) Pozdrawiam serdecznie :-)

wtorek, 1 lipca 2014

Prawie mundialowe rozgrywki

W jednym z centrów handlowych nawiązując do rozgrywek mundialowych, jako wabik ustawiono stoły z piłkarzykami. Traf chciał, że akurat w tym właśnie centrum handlowym odbywało się przyjęcie urodzinowe, na które zaproszona została Pani Córka. Do domu daleko, sklepy z kategorii luksusowych lub nieciekawych, a Pan Syn znudzony do imentu.
- Maaaamoooo, no choć zagramy...
- Nieeee... nie przepadam za piłkarzykami...
- Ale no prooooszę Cię! Troooochę tylko...
- Nieeee.... zresztą wszystko zajęte jest.
- Ale - maaaamoooo - tam się właśnie zwalnia. No chodź, prooooszę Cię!
- No dobrze... ale tylko troszkę.

W połowie meczyku Pan Syn stanął z szeroko otwartymi oczami ze zdumienia, ręce mu ździebełko opadły i wyjąkał:
- Ale... ale... ale jak to...?!

Po następnych kilku minutach Pani Matka litościwie zarządziła koniec rozgrywek:
- Synek, następnym razem nie lekceważ przeciwnika.

Wynik: 18:6.
Dla Pani Matki oczywiście :-)

niedziela, 8 czerwca 2014

DLWC 2014 - Identyfikator

 Dwa lata temu, kiedy przygotowywałam identyfikator w ramach wyzwania na DLWC, pomysł na jego wykonanie nie był przypadkowy. Dość mocno związany był ze mną, z moim charakterem, co opisałam tutaj. Rok temu nie dane było mi uczestniczyć w zlocie. W tym roku najprawdopodobniej uda mi się urwać dla siebie trochę wolnego, więc postanowiłam przygotować identyfikator. Także tym razem jest on dość mocno ze mną związany, choć w tym roku nie opisuje mojego charakteru, a moją pracę, którą rozpoczęłam nieco ponad rok temu.

Na skutek różnych wydarzeń życie moje i mojej rodziny wywróciło się do góry nogami. Miałam wrażenie, że weszłam w środek rozsypanej układanki, którą musiałam zacząć ogarniać.

Udało mi się poskładać jako tako załogę, wydarzenia, zadania wskazując utarte, a czasami wytyczając nowe ścieżki
 i stopniowo przyciąć to wszystko do konkretnych ram oczekiwań (choć szczerze mówiąc, to mam wrażenie, że cały czas to robię).
 Należało całą tą machinę poskładać,
 a efekt trzeba firmować własnym nazwiskiem (bo jak wszystko jest dobrze, to jest dobrze, ale jak coś idzie nie tak, to ktoś musi za to odpowiadać).
 Wszystko ma być "od linijki", na wszystko trzeba mieć tony odpowiednich dokumentów, a kwiatki po prostu nadal lubię (choć przyznać trzeba, że mają u mnie twardą szkołę przetrwania) ;-) Na dodatek wszystko to ma działać, jak na firmę z sześćdziesięcioletnim dorobkiem przystało - dlatego w retro poszłam :-)
Literki wycięte z jednej z grafik Janet, pokryte Cracle Accent i umieszczone na kołach zębatych na kosteczkach dystansowych.
 Zębatki zresztą też przykleiłam na dystanserach, więc efekt jest mocno 3D.
Oczywiście identyfikator zgłaszam na wyzwanie IV DLWC :-)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie :-)

wtorek, 27 maja 2014

Motyle (3)

Motywacja do porządkowania przestrzeni jeszcze mi całkiem nie siadła, ale od czasu do czasu uda mi się coś podziubać. W listopadzie ubiegłego roku było tyle:
teraz jest tyle:
i śmiało mogę powiedzieć, że minęłam półmetek :-)
Pozdrawiam serdecznie :-)

wtorek, 13 maja 2014

Motywacja

Pewnego kwietniowego wieczoru zaczęłam czytać dopiero co kupioną książkę - książkę w sam raz dla zakręconych robótkowiczek. Już kilka pierwszych stron opisujących artystyczne poczynania bohaterki zmotywowały mnie do zadbania o własne lokum, po którym do dziś walają się w ilościach półhurtowych wielkie wory nierozpakowane jeszcze po przeprowadzce. Zdusiłam owo pragnienie jeszcze na kilka dni, bo przecież nie mogłam zostawić tak odłogiem bohaterów książki zawieszonych w szponach niepewności. Przyszło mi to o tyle łatwo, że książkę świetnie się czyta, a im bardziej się w nią zagłębiałam, tym większa była moja motywacja. Ja też chcę zacząć ozdabiać swój dom! Ale żeby to zrobić, wypadałoby dokupić trochę mebli i innych dość potrzebnych rzeczy. Żeby mieć gdzie postawić kolejne meble, trzeba zrobić na nie miejsce usuwając (rozpakowując) kolejne wory. No to zaczęłam. Żeby mieć satysfakcję zaczęłam od... swojej pracowienki, czyli miejsca, do którego wrzucało się wszystko usuwając z innych części domu, bo to pomieszczenie było najmniej potrzebne pozostałym domownikom. Został mi jeszcze jeden wór do rozparcelowania i choć w pracowience piętrzą się góry posortowanych przedmiotów, to jednak w tym szaleństwie jest metoda. Sądzę, że kilka pudeł (które już tylko czekają na zagospodarowanie) i regał (który już skręcony czeka na właściwym miejscu) rozwiążą sprawę do końca. A ile skarbów hafciarsko-scrapowych znalazłam...! Skarby są już w większości uporządkowane i będzie dużo łatwiej (i przyjemniej) po nie sięgać. Już mnie ręce do nich swędzą ;-)

Jednak póki zapał do ogarniania rzeczywistości trwa, to ją ogarniam. Również stąd bierze się cisza na blogu. Mam jednak nadzieję, że mi to wybaczycie, a ja mam nadzieję pokazać wkrótce swoje poczynania :-)

No i na koniec istotna informacja (nie tylko dla tych, którzy potrzebują podobnej motywacji): książka, o której mowa to "Powrót na Staromiejską" Ani Mulczyńskiej właścicielki bloga Sztuka oswojona (więc kobieta doskonale wie, o czym pisze). Jak mi motywacja siądzie, to znowu z przyjemnością przeczytam :-) Do niektórych książek lubię wracać, a ta z pewnością do nich należy.