Wrocław lubię od zawsze. W dawnych czasach był dla mnie miejscem, do którego jeździło się zrobić fajne zakupy, potem miastem, w którym studiowałam, dziś po prostu tu żyję. W "ferworze" życia zapomniałam jednak o urokach tego miasta. O tym, jak piękny jest Wrocław przypomniałam sobie w ubiegłą niedzielę, kiedy wybraliśmy się całą rodziną na wędrówkę po mieście Szlakiem wrocławskich krasnoludków. Ciężar jej organizacji wzięło na siebie Koło Przewodników Miejskich Oddziału Wrocławskiego PTTK - my tylko ograniczyliśmy się do stadnego chodzenia za przewodnikiem, słuchania jego opowieści (przynajmniej staraliśmy się), ograniczania wolności naszych dzieci oraz minimalizowania szkód poczynionych przez nie. W zasadzie jesteśmy domatorami, ale dzień ten zgodnie zaliczyliśmy do wyjątkowo udanych, mimo że w domu spędziliśmy zaledwie kilka godzin poranka i trochę wieczoru (po spacerze pojechaliśmy odwiedzić rodziców i dziadków).
W czasie wycieczki postanowiłam sobie, że postaram się nieco częściej wędrować po Wrocławiu, a stało się to, gdy pani przewodnik zaprowadziła nas na piękny, utrzymany w stylu barokowym dziedziniec zewnętrzny Ossolineum. Oczywiście ani się obejrzałam, a Bartek (miłośnik i kolekcjoner kamyczków) siedział na środku wypielęgnowanych rabatek i sprawdzał jakość czerwonego żwirku.
Wróćmy jednak do krasnali, które związane są z Wrocławiem od dawna. Symbolem miasta stały się za sprawą Pomarańczowej Alternatywy - grupy, która pod wodzą Waldemara Fydrycha, zwanego Majorem organizowała happeningi wyśmiewając absurdy socjalistycznej rzeczywistości. Członkowie ruchu znani byli z pomarańczowych "krasnoludkowych" czapeczek, a na murach gdzie funkcjonariusze systemu zamalowywali zabronione hasła w tajemniczy sposób pojawiały się krasnoludki. Widać więc, że krasnoludki Wrocławiowi są bardzo przychylne.
Z powodów wyżej opisanych jasnym jest, że pierwszym krasnalem, który stanął nieruchomo jest właśnie krasnal Pomarańczowej Alternatywy. Papa Krasnal (bo tak jest nazywany) stoi na kciuku na ulicy Świdnickiej przy przejściu podziemnym:
Głównym środkiem lokomocji dla krasnoludków są chyba gołębie, przynajmniej dla Gołębiarza Piórko (Rynek, Ratusz 2, przy restauracji Spiż), który zakończył podróż (a może właśnie dopiero ją rozpoczyna?) na parapecie:
Kolejne krasnale na pewno wkrótce pokażę, albowiem jestem ich wielką miłośniczką :-)
--------------------------------------------------
Wędrówka była zorganizowana w ramach VI Letnich spacerów z przewodnikiem, które odbywają się w każdą sobotę i niedzielę od 13 czerwca aż do 13 września. Spacery te są bezpłatne, a ich tematyka może zadowolić nawet najwybredniejszych. Po szczegóły zapraszam na stronę Koła Przewodników Miejskich Oddziału Wrocławskiego PTTK.